środa, 25 czerwca 2014

długi weekend

Tak jak w tytule, dzisiejsza notka będzie związana z długim weekendem, czyli swiętem Bożego Ciała. Przez 3 dni byłam na działce u mojej przyjaciółki, niestety zdala od moich czworonogów. Niedzielę natomiast spędziłam już z nimi.
W odwiedziny przyjechali znajomi z ich zwierzakiem.....sarenką!!! Tak właśnie - sarenką!!
Poznajcie Kamę:

 
 


 Czy ona wam nie przypomina sarenki?!?! Bo mnie bardzo :D Jest mega wysoka, długa, skoczna, zwinna, smukła, szybka (mogłabym tak wymieniać bez końca).
Przy niej Shaggy wygląda jakoś tak.... grubo, a o Chapsie nawet nie wspomnę....przy niej on po prostu znika :D
Smiesznie razem wyglądają, ale pomimo różnicy wielkości i masy ciała, potrafią bawić się godzinami.


Tak wygląda porównanie wielkości Shaggy do wielkości Kamy i Chapsia do Kamy...
Udało nam się nawet coś skoczyć... :D Kamcia co prawda nie wie co to jest agility, ale przy jej wysokości i zwinności taką niską stacjonatkę skacze z miejsca bez problemu.....aż śmiesznie to wygląda :P

           "Czy to może jest jedzenie?" Te oczy mówią wszystko :D

Tym o to zdjęciem kończę wpis i życzę wszystkim wspaniałych wakacji!!! W końcu to już tylko parę dni, a tak dokładnie 1, bo ja jutro mam zakończenie roku :D



poniedziałek, 23 czerwca 2014

Wszystko kiedyś się kończy... (*)

Zbierałam się do tej notki od dłuższego czasu, ale dopiero teraz jestem w stanie ją napisać. Wpis będzie o innej tematyce niż zwykle...

15 czerwca 2014 roku pożegnaliśmy "głowę naszej rodziny". Za tęczowy most odszedł nasz 13-letni królik Pepper.
Był jak nasz trzeci pies - chodził razem z Shaggy i Chapsem po ogródku, czasami się z nimi bawił (oni trącali go pyszczkiem, on odwdzięczał się tym samym; biegał za nimi po ogródku, oni za nim), odganiał Shaggy od Chapsa-gryząc ją po nogach, czasami chodził z nami na spacerki po osiedlu, kochał jak się go drapało po policzkach-zamykał wtedy oczy i widać było po nim, że mu dobrze......
Nigdy bym nie pomyślała, że króliki ze sklepu zoologicznego, z niewiadomym pochodzeniem mogą tyle żyć. Chciałam tylko napisać, że Pepper był okazem zdrowia do końca swoich dni i jego śmierć nie była przyczyną wieku.......

 Nigdy o nim nie zapomnimy, każdy z rodziny bardzo się z nim zżył i ciężko nam jest myśleć, że już nie będzie go z nami, nie będzie już biegał po podwórku, zaczepiał psów, kopał dołków i podgryzał roślinek w ogrodzie......

Mam nadzieję, że Pepper nigdy o nas nie zapomni, bo my o nim nie zapomnimy nigdy. Już na zawsze pozostanie w naszych sercach....

Kończę notkę i jutro powinna sie pojawić nowa ze zdjęciami z długiego weekendu...