piątek, 19 września 2014

Choroba i powrót do wakacji

Chaps jeszcze przez parę dni będzie na antybiotyku i ranigaście. Babeszioza została przegnana :D Pies czuje się już dobrze, biega, bawi się jak dawniej :D W sumie spędziliśmy przez 4 dni około 14 godzin w klinice. Strasznie to brzmi :P
Teraz chyba porządnie zastanowimy się nad kupnem obroży przeciw kleszczowej advantix. Podobno działa 8 msc, nie barwi włosów, nie śmierdzi i może mieć kontakt z wodą. Nasze krople Fiprex miały działac 2-3 miesięcy, a już po półtora Chaps miał babeszjozę :( Podobno kleszcze uodparniają się na niektóre składniki tych kropel i to ich po prostu nie zabija. No cóż....muszę jeszcze o tym trochę poczytać.
Wrzucam zdj Chapsia z działki jeszcze z różowym bandażem :D Modelka w różu to Zula :D

 
 
 
 
 
 
 
 
 





















--------------------------------------------------------------------------------
Teraz szybko streszczam dalszą częśc wakacji, chociaż nie wiem czy mi się uda...tak na szybko :D
Po "seminariach" pojechałam na 3 tyg obóz konny, a gdy wróciłam zostało dość mało czasu do szkoły. Zaliczyliśmy jeszcze wtedy DCDC w wawie, obydwa dni, od rana do wieczora. Nawet chciałam się pochwalić, bo Shaggy debiutowała wtedy w dog divingu :D Skoczyła 3,95 cm co dało jej 16 miejsc na około 40 psów. Niestety pierwsze 15 miejsc przechodziło do półfinałow, więc Sh odpadła :( Rozumiecie!! 15 przechodzi, a ona była 16......to chyba był jakiś pech. Ale i tak jestem z niej bardzo dumna, bo nigdy wcześniej nie skakała do basenu (czystej, niezruszonej, przezroczystej wody, ograniczonego miejsca i tłumu ludzi dookoła). Zawsze oddawała skoki do jeziora (brudna, mętna woda, ogromna przestrzeń i cisza dookoła). Myślę, że za rok będzie lepiej, już będzie bardziej oswojona i "kumająca" :)
Tak wgl to Sh stać na o wiele więcej, bo do jeziora skacze tak na oko 5,5 m bez problemu, więc to pewnie kwestia czasu zanim się oswoi z basenem :D
Byłyśmy wtedy pierwszy raz na DCDC i czuję, że będziemy się tam pojawiać co roku :D Było super....świetna atmosfera, dostałyśmy dużo próbek karmy, smakołyków itp. Zakupiłyśmy też pare rzeczy, których zdjęcia i opisy niedługo się tu pojawią :D

Tak więc, ostatnie dni wakacji uważam za bardzo udane!!!!
Zdjęcia pojawią się tu pewnie jutro i to w dużej ilości :D

 

czwartek, 11 września 2014

wiadomości z przed chwili

Muszę na chwilę przerwac moją wakacyjną passę, bo mam ważną wiadomośc z przed chwili. (ale potem znowu posty ze streszczeniami wakacji)

----------------------------------------------------------------------------------

Wczoraj rano moja siostra zauważyła, że Chaps nie zjadł śniadania, na spacerze wolno chodził i bardzo mało sikał. Potem wróciłam ze szkoły i nawet się ze mną nie przywitał, tylko zamerdał ogonem leżąc na posłaniu. Wzięłam go na spacer, ale w momencie kiedy powiedziałam "idziemy na spacerek" nie wstał z posłania, co było bardzo dziwne, bo zawsze już jest przy drzwiach, piszczy i biega wokół mnie. No cóż.....pomyślałam, że może ma gorszy dzień. Gdy już wyszliśmy, strasznie wolno szedł i co najdziwniejsze.....nie obsikiwał wszystkiego co napotkał po drodze.
Później się trochę rozruszał i było nawet ok.
        Dzisiaj rano było jeszcze gorzej, bo jak zeszłam na dół to nawet nie podniósł głowy. Moja siostra mówi, że jak wzięła ich na spacer, to było widać, że nie ma sprawności w tylnych nogach i ani razu się nie wysikał i nawet jak raz spróbował i podniósł nogę to stracił równowagę i się przewrócił. Wtedy mama dała mi znac i jak tylko wróciłam ze szkoły, to pojechałam z nim i siostrą do weta.
        Opowiedziałyśmy pani wszystko od początku i od razu przeszła do działania. Zgoliła łapkę, wkuła wenflon, pobrała krew i podczepiła go pod kroplówkę. Siedziałyśmy około 4godziny. Podczas tego nic nie robienia jakieś 3 razy byliśmy na 5 min spacerku w nadziei na siku, ale nic z tego.....
Chaps wytrwale trzymał ten cały płyn w sobie i nie chciał się go pozbyć. Dostał antybiotyk, miał robione USG i wyszło, że ma powiększoną śledzionę. Jak się okazało Chaps choruje na babeszjozę i tak oto uniknął jutrzejszej wizyty u pani fryzjerki i wyjazdu na działkę na weekend. Przez kolejne dni będziemy chodzic na kroplówki.
          Na szczęście szybko zareagowaliśmy, bo jeszcze nie miał gorączki, czyli choroba nie jest jeszcze zaawansowana :D Mam nadzieję, że Chapś szybko wyzdrowieje, bo ciężko tak patrzeć na takiego smutasa :(



Zdjęcia robione telefonem, więc jakośc nie powala :P
 Tutaj już podłączony do kroplówki, chwilę później już spał na kocyku :D


A tu już w domciu....z różowym bandażem w pieski :D

Jutro znowu zawitamy u weterynarza :0

poniedziałek, 8 września 2014

cd. wakacyjnych opowieści "blog na przeszkodach"

Wracamy do czasów tych przepięknych wakacji, a mianowicie do pierwszych 2 tygodni lipca, kiedy to w szalonym tempie powstawały przeszkody do agi.
Wpadłam wtedy na pomysł umieszczenia logo mojego i Matyldy bloga na stacjonatach. Zastanawiałam się jak to zrobić, skoro napis nie zmieści się na drągu. Wtedy mnie olśniło!! Jako, że jestem osobą jeżdżącą konno (pewnie nawet zauważyliście, czytając moje wpisy, że posługuję się końską terminologią w opowiadaniach o agility :P) i większość pomysłów na treningi czerpię z moich doświadczeń końskich, znalazłam pomysł na zrobienie logo na stacojnacie. Zobaczycie ją na zdjęciach, bo wytłumczyc tego zbytnio nie umiem :P

 Tak to wygląda w praktyce :D Mam nadzieję, że widzicie jak to jest zrobione.














Z jednej strony jest tytuł bloga, a z drugiej adres internetowy.

Na początku martwiło mnie to, że nie będzie dało się jej zrzucić przez psy, ale pomyślałam, że jak będzie ona ustawiona na najniższym poziomie, a nad nią będzie jeszcze drąg, to wszystko będzie tak jak powinno, bo drąg już da się zrzucić :D

Przeszkody bardzo łanie się prezentowały podczas pokazów na koniec seminariów (bo na co dzień ich nie używamy). Wszystkim się bardzo podobały :D

A i jeszcze coś: Napisy na deskach zrobiła nam Tosia (właścicielka Aishy). I za pomoc bardzo dziękujemy :D










niedziela, 31 sierpnia 2014

#koniec przerwy #wakacje #"seminaria"#spotkanie psów


Uprzedzam, że post długi, ale warty uwagi :D
 
No więc tak:
Wakacyjna przerwa w pisaniu kończy się wraz z tym postem :D Wiecie jak to jest.....te obozy, wyjazdy, brak internetu itp. Ciężko jest wtedy napisać cokolwiek. Pomysłów na posty nazbierało się dość dużo, ale nie wiem czy będę miała czas na regularne pisanie, bo (nie chcę tego pisać, ale muszę) szkoła już się zaczęła, a do tego I liceum....nowi znajomi, nauczyciele i ogólnie całkowita zmiana.
Zdarzenia będę publikowała hronologicznie. A to o czym teraz piszę to są pierwsze 3 tygodnie wakacji.
          Ale przechodzę już do wpisu....w końcu tyle się działo przez wakacje, że trzeba to wszystko opowiedzieć :D

Więc tak :D Na początku wakacji gościłam na działce bardzo sympatycznych gości: Tosię i Aishę :D
Powinniście je już znać bo trochę czasu im tu poświęciłam. Przyjechały do mnie, żebyśmy razem mogły zbudować cały tor do agi (oczywiście z lekką pomocą mojego taty). W 2 tygodnie powstała kładka, palisada, koło, stolik, slalom, stacjonaty, wszystkie drągi zostały przemalowane i stojaki zresztą też. Aż nie wierzę, że tyle nam się udało zrobić tylko w 2 tygodnie!!! Aaa...no i to nie są takie byle jakie przeszkody, bo skoro biega po nich 30 kilogramowy labrador i nic nie trzeszczy, to znaczy, że jednak fuszeki nie odwaliliśmy :P




Potem dotarła do nas Sandra z Afrą (west highland white terrier) i Trinity (border collie-córeczka Aishy). A przyjechały do nas dlatego, że rozpoczynały się nasze "seminaria". Tak dokładnie seminaria!
Postanowiłyśmy zaprosić dziewczyny z ich psami i potrenować agi, sztuczki, posłuszeństwo i ogólnie spędzić trochę czasu razem. Było cudownie, choć na początku były małe sprzeczki pomiędzy dziewczynami.....
Co tam będę dużo opowiadać, przecież wiecie jak to jest spędzić tydzień ze wspaniałymi ludżmi i psami :)
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W ostatni dzień "seminariów", tak się złożyło, że przyjechało dużo naszych znajomych i jeszcze do tego rodzice Sandry i Tosi, żeby je już zabrać, że miałyśmy świetną widownie na nasz końcowy pokaz :D
Wszystko zaplanowałam, rozstawiłyśmy głośniki i przygotowałyśmy mikrofon, odgrodziłyśmy tor do agi taśmą, przygotowałyśmy jedzenie itp.
Odbyły się 3 pokazy:
                                            AGILITY
-Shaggy i Aisha startowały w grupie large
-Chaps i Afra w grupie mini
-Trinia w grupie baby

                                                tutaj Chaps zmaga się ze stolikiem :)

Uczymy się jeszcze slalomu
 

                                                     Wesolutka Afra pokonuje tor :D

                                      Mała pomoc tez musi być, przy pokonaniu kładki :D




                                        Tu już grupa large :P Shaggy zmierza do tunelu



                                                          I mamy Aishę na torze :D


                                                       SZTUCZKI
każda po kolei miała swoje "5 minut" na zaprezentowanie wszystkich sztuczek ze swoim psem
                                                      Trini bardzo ładnie daje łapkę


                                               Waruj i zostań w wykonaniu 5 msc Trini


                                 I obie dziewczyny bardzo ładnie dają łapkę swojej pani :D


 Tosia z Aishą zaawansowany "zdechły pies". Tosia podnosi Aishę, kiedy ta udaje martwą i ma rozluźnione ciało, które "przelewa się" przez Tosi ręce :D Super sztuczka!!


                                                                      Aisha "Módl się"


 

                               Aisha robi papa tymsamym, żegnając się z widownią


                                                               Daj łapkę Chapś :D


                                                         Jego ukochana sztuczka "hop"


                                             skoki przez obręcz, którą mu wskażę :D



Cofanie między nóżkami


 
 



           Tutaj popisowa sztuczka. Skok przez Aishę i Shaggy w wykonaniu Chapsia :D


                                                                      I ukłon na koniec


                                                                 Shaggy mówi papa :D


                                                                 zaglądamy pod rękę


                                                                   cofanie między nogami


                              hop przez plecy (no może tu nie do końca przez plecy :P)

To były tylko zdj niektórych sztuczek, bo nasze psy potrafią o wiele więcej :D
                                      APORTOWANIE
Tutaj podziwialiśmy Shaggy i jej zdolności w aportowaniu. Jak umie aportować tylko na słowo "APORT". Wtedy Mati każe jej zostać, rzuca piłkę i mówi Sh różne słowa np.drzewo, zeszyt, basen i aport i Sh słysząc to biegnie po piłkę i przynosi Mati pod nogi :D
Jeśli chcecie zobaczyć jak to wygląda na żywo to zapraszam do obejżenia filmiku na kanale Matyldy
https://www.youtube.com/watch?v=-YqRmeGNTwk

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Na zakończenie całych "seminariów" upiekłam pieskom tort, który potem wspólnie zjadły na oczach wszystkich widzów. Na początku ustawienie przed miskami do zdjęcia, a potem już sama wyżerka. Myślę, że im smakowało, jedzenie znikło w 5 sekund :D












 Od prawej: Shaggy, Aisha, Trinity, Chaps, Afra i Pinka(pies mojej cioci, nie brała udziału w semi)

"Seminaria" uważam za bardzo udane!!! Było bardzo miło, psy się dużo nauczyły i przy okazji wyszalały i wybawiły na wszystkie strony :D
Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze uda nam się spotkać w tym samym gronie, albo może innym. Kto wie?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeszcze takie małe podsumowanie czego nauczyliśmy się z Chapsem przez ten czas:
-skoki przez obręcze
-uczyliśmy się wchodzenia na coś tylnymi łapkami
-nauczyliśmy się pokonywania kładki, palisady, slalomu(jeszcze nie do końca) itp. Chaps miał z tym styczność pierwszy raz w życiu i i tak dobrze mu szło :D
-ogólnie poprawiliśmy jeszcze bardziej nasze relacje
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tym kończę mój post. Jeśli komuś udało się to wszystko przeczytać to dziękuję za wytrwałość :D
I tak starałam się skrócić jak najbardziej sie dało :P
Niedługo dalsze relacje z wakacji :D
PAPA

wtorek, 1 lipca 2014

.........

W piątek byłam na wspaniałym spacerze rowerowym. Btw. tak wogóle to ostatnio bardzo często jeżdże z psami na rowery :D Shaggy i Chapś są już wprawieni w bieganiu przy rowerze, a poza tym tuż koło domu mam świetną drogę do jeżdrzenia narowerze, rolkach, deskorolkach, do biegania i co tam człowiek sobie jeszcze wymyśli, więc szkoda by było zmarnować taką okazję i nie wykorzystywać jej w 100% :)
Oczywiście jak to po bieganiu piechy były zmęczone i potrzebowały się trochę ochłodzić. Na szczęście lub bardziej nieszczęście....tuż koło domu mamy jeziorko, więc oczywiste było, że trzeba było z niego skorzystać :D Zresztą Shaggy by się obraziła gdybyśmy tam nie poszły.....

               Nie mogło się obejść bez panierki w piasku...


 






 
                                                                 Flying dog!!!



Już jutro wyjeżdżamy na działkę!! Wreszcie rozpoczną się prawdziwe wakacje!! Tzn. wakacje rozpoczną się dopiero po wizycie Chapsa u weta (szczepienie) i pani fryzjerki (Chaps robi się na bóstwo....kto wie, może spotka gdzieś śliczną sunię :D)

Tak więc w  wakacje mamy zamiar - tak jak wszyscy blogowicze - wziąć się w garść i zdziałać coś więcej niż zwykłe zabawy i leniuchowanie :D Poskaczemy więcej, popływamy, pobiegamy no i oczywiście pobawimy.
Psom na pewno nie będzie się nudzić, bo przez pierwsze 2,5 tyg będą miały inne psie towarzystwo, a ja koleżanki, więc będziemy się wspólnie motywowały by coś zdziałać :D Zresztą spotykamy się w szczególnym celu.......urządzamy sb towarzyskie seminaria :D Urządzimy je w następującym składzie: West-Chaps, West-Afra, Labrador-Shaggy, Bc-Aisha i jej córeczka Bc-Trinity.
Razem z tatą i siostrą skręcimy wszystkie potrzebne do agi przeszkody, żeby móc się tym zająć już bardziej profesjonalnie!! Nie mogę sie doczekać!! Zdjęć będzie mnóstwo, więc będziecie nieźle nimi "zawaleni".

Także do zobaczenia i życzę wszystkim mega udanych wakacji!!!
 
 

środa, 25 czerwca 2014

długi weekend

Tak jak w tytule, dzisiejsza notka będzie związana z długim weekendem, czyli swiętem Bożego Ciała. Przez 3 dni byłam na działce u mojej przyjaciółki, niestety zdala od moich czworonogów. Niedzielę natomiast spędziłam już z nimi.
W odwiedziny przyjechali znajomi z ich zwierzakiem.....sarenką!!! Tak właśnie - sarenką!!
Poznajcie Kamę:

 
 


 Czy ona wam nie przypomina sarenki?!?! Bo mnie bardzo :D Jest mega wysoka, długa, skoczna, zwinna, smukła, szybka (mogłabym tak wymieniać bez końca).
Przy niej Shaggy wygląda jakoś tak.... grubo, a o Chapsie nawet nie wspomnę....przy niej on po prostu znika :D
Smiesznie razem wyglądają, ale pomimo różnicy wielkości i masy ciała, potrafią bawić się godzinami.


Tak wygląda porównanie wielkości Shaggy do wielkości Kamy i Chapsia do Kamy...
Udało nam się nawet coś skoczyć... :D Kamcia co prawda nie wie co to jest agility, ale przy jej wysokości i zwinności taką niską stacjonatkę skacze z miejsca bez problemu.....aż śmiesznie to wygląda :P

           "Czy to może jest jedzenie?" Te oczy mówią wszystko :D

Tym o to zdjęciem kończę wpis i życzę wszystkim wspaniałych wakacji!!! W końcu to już tylko parę dni, a tak dokładnie 1, bo ja jutro mam zakończenie roku :D