Imię "domowe": Chaps
Data urodzenia: 31.07.2009
płeć: pies
Matka: Dolce Gabanna Simpatica PS
Ojciec: Alborada Curro
rasa: West Highland White Terrier
umaszczenie: białe
nr tatuażu: A087
waga: 9 kg
wysokość w kłębie: ok 37cm
Chaps przyszedł na świat 31 lipca razem z 3 braćmi i 3 siostrzyczkami. "Przypadkowo" 2 miesiące później był już mój. Piszę "przypadkowo", bo Chaps zanim do mnie przyjechał, tyle razy zmieniał gatunek i rasę, że można nazwać to przypadkiem :D
Już tłumaczę.......od kiedy zapadła decyzja, że jestem gotowa na zwierzaka, początkowo miał być to żółw wodny. Ile ja się orysowałam projektów takiego wodnego terrarium. Ile się oczytałam o żółwiach wodnych, ale im więcej czytałam tym bardziej chciałam żółwia lądowego......nie pytajcie czemu :P W końcu jednak wybór padł na świnkę morską gładkowłosą. Już nawet pożyczyłam od koleżanki książkę na ich temat, narysowałam projekt klatki, kupiłam nawet domek i miskę dla niej.......aż pewnego dnia moja mama stwierdziła, że lepiej byłoby już mieć psa, niż gryzonia w domu!! Skoro moja mama tak powiedziała to od razu zaczęłam myśleć o psie. Wybór padł na yorka, bo jest mały (moja mama nie chciała dużego psa), ma włosy, a nie sierść (mój tata jest uczulony na sierść kotów i myślałam, że skoro na koty to może też i na psy). Już zaczęłam szukać hodowli, kupiłam małe miseczki i smakołyki dla mojego yorczka, aż tu jednego dnia dowiedziałam się, że w zaprzyjaźnionej hodowli mamy mojej koleżanki z klasy urodziły się szczeniaczki westa. Skoro padła taka oferta to nie umiałam się na nią nie zgodzić i następnego dnia byłam już szczęśliwą właścicielką małej, puszystej, białej kuleczki :D
Cała historia brzmi tak jakbym to była małą dziewczynką, która koniecznie chce mieć jakiegoś zwierzaczka i codziennie zmienia swoje zachcianki co do tego.......ale tak nie było. Od kiedy powstał pomysł, żebym mogła mieć zwierzaka....... do momentu kiedy tego zwierzaka miałam już w domu, minęło naprawdę bardzo dużo czasu. Każda moja decyzja była przemyślana, wszystkie minusy i plusy posiadania takiego zwierzęcia, bardzo dużo czytałam o w/w zwierzętach, więc miałam jakąś wiedzę o nich.
Bardzo cieszę się, że w końcu w domu znalazł się Chaps. Kocham go takiego jaki jest. To, że jest uparty (tak jak na westy przystało), że od początku życia ma katar (czasem prawie znika) i przez to tyle razy byłam z nim u weta, żeby dowiedzieć się co mu się stało i nadal nie dostałam odpowiedzi, że często mu się nic nie chce (nie zrobi żadnego ruchu na darmo), chociaż od kiedy w domu pojawiła się Shaggy, Chaps zmienił się w żywszego i pełnego energii psa. Teraz normalnie aportuje, bawi się zabawkami i przede wszystkim jest odważniejszy w stosunku do innych psów. Nie zmieniłabym u niego nic (no poza tym katarem)!!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz