Zbierałam się do tej notki od dłuższego czasu, ale dopiero teraz jestem w stanie ją napisać. Wpis będzie o innej tematyce niż zwykle...
15 czerwca 2014 roku pożegnaliśmy "głowę naszej rodziny". Za tęczowy most odszedł nasz 13-letni królik Pepper.
Był jak nasz trzeci pies - chodził razem z Shaggy i Chapsem po ogródku, czasami się z nimi bawił (oni trącali go pyszczkiem, on odwdzięczał się tym samym; biegał za nimi po ogródku, oni za nim), odganiał Shaggy od Chapsa-gryząc ją po nogach, czasami chodził z nami na spacerki po osiedlu, kochał jak się go drapało po policzkach-zamykał wtedy oczy i widać było po nim, że mu dobrze......
Nigdy bym nie pomyślała, że króliki ze sklepu zoologicznego, z niewiadomym pochodzeniem mogą tyle żyć. Chciałam tylko napisać, że Pepper był okazem zdrowia do końca swoich dni i jego śmierć nie była przyczyną wieku.......
Nigdy o nim nie zapomnimy, każdy z rodziny bardzo się z nim zżył i ciężko nam jest myśleć, że już nie będzie go z nami, nie będzie już biegał po podwórku, zaczepiał psów, kopał dołków i podgryzał roślinek w ogrodzie......
Mam nadzieję, że Pepper nigdy o nas nie zapomni, bo my o nim nie zapomnimy nigdy. Już na zawsze pozostanie w naszych sercach....
Kończę notkę i jutro powinna sie pojawić nowa ze zdjęciami z długiego weekendu...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz