sobota, 31 maja 2014

małe zakupki i niespodzianka!!

Byłam dzisiaj rano w maxi zoo, żeby kupić psom piłki konga i wyrzutnię do piłek marki Chuckit.

                      Chaps w trakcie testowania piłki kong :D






Od razu po zakupkach poszłam na spacerek, żeby sprawdzić co ta
wyrzutnia potrafi :D I powiem wam, że jest świetna!! Co prawda muszę nauczyć się ją używać w 100%, ale nawet teraz, gdy nie rzucam jeszcze najmocniej, piłka leci mega daleko!!! Kupiłam rozmiar M taki idealny i dla Chapsia i Shaggy, piłka mieści się w pysku i nie jest ani za duża, ani za mała, a wyrzutnia jest idealnej dla mnie długości. Do niej dokupiłam 3 piłki konga. Chaps je uwielbia, bo piszczą i są mięciutkie, nie to co piłka Chuckit, która jest dość twarda. Za to Shaggy bardziej pasuje właśnie ta twarda, czerwona piłka. Wydaje mi się, że wyżej się odbija niż piłka konga. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z nowych gadżetów!!! Będę je zabierać na każdy spacer :D



Mam jeszcze drugą wiadomość dla was, a mianowicie..............zajęłam jedno z 5 wygranych miejsc w konkursie fotograficznym na stronie psy.pl
Trzeba było dodać zdjęcie pod tytułem "jak ja lubię trawę". Bardzo się cieszę, a w nagrodę dostanę smakołyki firmy brit.
Więcej informacji o konkursie i moim zdjęciu znajdziecie tutaj:
http://www.psy.pl/konkursy/art154,wyniki-konkursu-jak-ja-lubie-trawe.html 
http://www.psy.pl/konkursy/

środa, 28 maja 2014

Przed i po.....

Dzisiejszy post będzie o metamorfozach jakie mój westik przechodzi raz na 3 misiące, a mianowicie o wizycie u fryzjera :D
Chaps gdy tylko widzi panią trymerkę, cieszy się jak opętany. Wita ją, skacze, merda ogonem............normalnie tak jakby kochał do niej przychodzić i spędzać z nią te 3 godziny :) Może naprawdę mu się tam podoba? Szkoda, że jak przychodzimy do weta to nie tryska aż taką radością :P


Wstawiam zdjęcia z przed i po trymowania, bo fajnie tak czasem zobaczyć takie zdjęcia obok siebie i porównać sobie tą ogromną zmianę!!

                       Przed                                           Po


Nie wiem jak wy, ale ja widzę dużą zmianę :D (Zdjęcia tego, aż tak nie oddają).

Przez ostatnie 3 dni pogoda nie dopisuje, pada i jest zimno. Aż nie mam ochoty nigdzie wychodzić. Nie wiem ile to ma się jeszcze ciągnąć, ale wiem, że chcę, żeby było już ciepło, bo mam pomysł na nową sesję w wysokiej trawie z polnymi kwiatami :D

Niedługo spróbuję wstawić posta ze zdjęciami z weekendowego spaceru.........było super!! Wreszcie mogliśmy pospacerować z innymi psami i ludźmi :P Tak się cieszyłam, bo tu gdzie mieszkam jakoś wogólę nie mam możliwości na dłuższy spacer w większym gronie :/

To do następnego :D

niedziela, 18 maja 2014

Italy!!!!

Wszyscy blogowicze piszą, że majówkę spędzili bardzo aktywnie.......oczywiście ze swoimi psami, a ja?? A ja przez całe 12 dni nie widziałam się z moimi skarbami. Nie mówię, że mi się nie podobało tam gdzie byłam, ale najchętniej zabrałabym psy do Włoch, żeby mogły spędzić majówkę razem z nami :D Na szczęście, tak jak pisałam w poprzednim wpisie, pieski pojechały na moją działkę na wsi, więc nie było im źle ani nudno bez nas :D

Pokażę wam teraz zdjęcia z mojej przedłużonej majówki :D Było cudownie!!! Pogoda nam dopisała......pomijając jeden dzień w wodzie po kostki :P Smażing-plażing to było hasło przewodnie wyjazdu, a no i jeszcze: muszelki. Dzień w dzień zbierałam i duże i małe, ciemne i jasne, gładkie i szorstkie...... Niestety w dzień wyjazdu musiałam się pożegnać z większością i zostawić je dla innych turystów :( Moja kolekcja była naprawdę ogromna, a zawiezienie jej do Warszawy nie byłoby prostym zadaniem.... Jednego dnia wybraliśmy się do Wenecji trochę pozwiedzać :D Oczywiście tłum ludzi przewalających i obijających się o ciebie przez cały czas był nie do zniesienia, ale gdy zaczęliśmy spacerować po mniej znanych uliczkach, zrobiło się o wiele przyjemniej :D


 
 A tu już płyniemy promem do Wenecji :D Pogoda nam się bardzo udała, bo przez cały dzień świeciło słońce, ale nie było dużego upału. Mogliśmy spokojnie spacerować po słonecznych uliczkach bez przymusu wybierania tylko tych zacienionych :P



 
 
 
 


Najpiękniejszym momentem wycieczki było spotkanie suczki westa <3 Od razu pomyślałam wtedy o Chapsie. Może by się z nią nawet pobawił? :P Sunia przybiegła do nas i zaczęła się cieszyć, skakać, bawić. Była taka, jak Chaps gdy mnie zobaczy :D Zauważyłam, że jest chyba golona, a nie trymowana........pewnie dlatego, że tam jest ciągle ciepło i byłoby jej za gorąco w takiej typowej długiej sierści westa :D  Strasznie ucieszyłam się ze spotkania z nią, bo nie miałam kontaktu z żadnymi psami podczas naszego wyjazdu :(

 Wyjazd skończył się bardzo szybko. Nawet nie zauważyłam kiedy już był ostatni dzień. Powrót nie był męczący, bo pod koniec drogi spotkaliśmy się z ciocią i wujkiem i oczywiście psami i razem wróciliśmy do domu :D Radości nie było końca, do wieczora nie odpuszczały nas ani na krok :D