Pokażę wam teraz zdjęcia z mojej przedłużonej majówki :D Było cudownie!!! Pogoda nam dopisała......pomijając jeden dzień w wodzie po kostki :P Smażing-plażing to było hasło przewodnie wyjazdu, a no i jeszcze: muszelki. Dzień w dzień zbierałam i duże i małe, ciemne i jasne, gładkie i szorstkie...... Niestety w dzień wyjazdu musiałam się pożegnać z większością i zostawić je dla innych turystów :( Moja kolekcja była naprawdę ogromna, a zawiezienie jej do Warszawy nie byłoby prostym zadaniem.... Jednego dnia wybraliśmy się do Wenecji trochę pozwiedzać :D Oczywiście tłum ludzi przewalających i obijających się o ciebie przez cały czas był nie do zniesienia, ale gdy zaczęliśmy spacerować po mniej znanych uliczkach, zrobiło się o wiele przyjemniej :D
Najpiękniejszym momentem wycieczki było spotkanie suczki westa <3 Od razu pomyślałam wtedy o Chapsie. Może by się z nią nawet pobawił? :P Sunia przybiegła do nas i zaczęła się cieszyć, skakać, bawić. Była taka, jak Chaps gdy mnie zobaczy :D Zauważyłam, że jest chyba golona, a nie trymowana........pewnie dlatego, że tam jest ciągle ciepło i byłoby jej za gorąco w takiej typowej długiej sierści westa :D Strasznie ucieszyłam się ze spotkania z nią, bo nie miałam kontaktu z żadnymi psami podczas naszego wyjazdu :(
Wyjazd skończył się bardzo szybko. Nawet nie zauważyłam kiedy już był ostatni dzień. Powrót nie był męczący, bo pod koniec drogi spotkaliśmy się z ciocią i wujkiem i oczywiście psami i razem wróciliśmy do domu :D Radości nie było końca, do wieczora nie odpuszczały nas ani na krok :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz